Moje sprawdzone sposoby skutecznej nauki (5 najważniejszych zasad)

Teoretycznie moja przygoda z nauką (przynajmniej na chwilę obecną) jest oficjalnie zakończona. W praktyce – wydaje mi się, że dopiero teraz tak naprawdę się uczę. Pracując i próbując przełożyć swoją teoretyczną wiedzę na prawdziwe życie. Wiadomo jednak, że uczenie się w praktyce jest o wiele łatwiejsze niż siedzenie nad książką…

Początek roku to dla wielu osób czas zmian. Jednym z częstych postanowień – znam to z własnego doświadczenia – jest poświęcenie większej uwagi nauce w szkole lub na uczelni. Poza tym na wielu uczelniach zbliża się sesja, za 100 dni (no… około) matura.

Moje sposoby na naukę – sprawdzone i wykorzystywane przez lata

Warto do nauki zabrać się z głową – tak żeby się nie przemęczyć i nie przegrzać mózgu, ale mieć w głowie wszystko, co niezbędne. W tym pomogą ci moje metody i techniki uczenia się, których używałam przez co najmniej 10 lat. Mniej lub bardziej świadomie. Dopiero po kilku latach ich wykorzystywania stworzyłam listę, która jasno określa, jak się uczyć, żeby się nauczyć.

design desk display eyewear

1. Zacznij odpowiednio wcześniej i regularnie powtarzaj materiał.

Niestety już na samym początku muszę zmartwić tych, którzy liczyli na szybkie sposoby nauki na dzień (lub noc) przed egzaminem. Ja nigdy nie lubiłam uczyć się na ostatnią chwilę, ponieważ to w ogóle się u mnie nie sprawdzało. Najlepsze efekty osiągałam wtedy, kiedy zaczęłam naukę co najmniej kilka dni przed sprawdzianem lub egzaminem. Wtedy byłam spokojniejsza o to, że się wyrobię, a poza tym zdecydowanie łatwiej przyswajałam wiedzę, kiedy uczyłam się kilka dni, ale krócej i mniej.

Nie rzucałam się nigdy na głęboką wodę. Pierwszy dzień nauki to w zasadzie nie była nauka, tylko jednorazowe przeczytanie całego materiału. Dzięki temu zyskiwałam całościową perspektywę tego, ile jest materiału i czego dokładnie dotyczy. Potem odkładałam książkę i wracałam do nauki dopiero kolejnego dnia. Często byłam bardzo zaskoczona jak coś, co jeszcze wczoraj wydawało mi się niemożliwe do nauczenia, dzisiaj było dla mnie już całkiem zrozumiałe!

Każdego kolejnego dnia okazywało się, że naprawdę z dnia na dzień pamiętam coraz więcej. Nawet jeżeli było coś, co sprawiało mi szczególne trudności jednego dnia, drugiego stawało się o wiele łatwiejsze. W ten sposób odkryłam, że wkuwanie na siłę przynosi o wiele słabsze skutki niż spokojne czytanie bez spinania się, ale codziennie przez kilka dni.

2. Używaj podczas nauki nie tylko głowy, ale też kartki, długopisu
i dłoni!

Na przestrzeni lat bardzo polubiłam robienie własnych notatek na podstawie materiałów, jakie miałam dostępne. Czytanie dużej ilości tekstu to nie jest dla mnie najlepszy sposób nauki. Dlatego na początku czytałam go, a potem robiłam samodzielne notatki, najlepiej jak najbardziej hasłowe i punktowe. Później z tych właśnie notatek się uczyłam.

Nieraz jednak zdarzało się tak, że po stworzeniu swojego planu, dalsza nauka nie była potrzebna. Pisząc, informacje zapamiętywałam nie tylko głową, ale także ręką. Okej, to może brzmieć śmiesznie, ale spróbuj do tego dołożyć jeszcze mówienie! Połączenie tego wszystkiego sprawia, że mózg o wiele aktywniej uczestniczy w nauce.

Moją złotą zasadą było to, żeby nie czytać i nie klepać tekstu na pamięć. Czytałam fragment raz, a później próbowałam go napisać lub opowiedzieć z jak największą liczbą szczegółów, jakie zapamiętałam. Jeśli na którymś etapie były takie, których nie pamiętałam – wracałam do czytania i powtarzałam cały proces jeszcze raz.

coffee-1246511_1280

3. Zapamiętuj hasła, a resztę po prostu zrozum!

Kolejna zasada, która wyklucza naukę na pamięć. Ale tylko częściowo. Czasami są takie rzeczy, które trzeba zapamiętać. Pokaże to na przykładzie 3 podstawowych zasad demokracji. To 3 punkty, które po prostu musisz zapamiętać: zasada suwerenności narodu, zasada pluralizmu i zasada trójpodziału władz. Tych haseł możesz nauczyć się na pamięć.

Jednak już definicji tych zasad nie próbowałabym kuć na pamięć, ale po prostu je zrozumieć. Wiadomo, że w tym przypadku jest to łatwe i można je nawet logicznie wytłumaczyć, nie znając dokładnych opisów. Ale to tylko przykład, ten sposób można wykorzystać także w przypadku bardziej skomplikowanych zagadnień. Wystarczy, że te podstawowe zasady zapamiętasz i zrozumiesz.

Często zdarza się tak, że na egzaminach należy podać 3 zasady, a wyjaśnić np. jedną z nich. Wtedy, ucząc się ich na pamięć, zyskujesz już jakieś punkty. A definicję zawsze możesz wyjaśnić, używając własnych słów. Nie zaśmiecaj sobie niepotrzebnie głowy – ucz się tego, co niezbędne, a resztę zrozum.

4. Ucz się od ogółu do szczegółu.

To zasada nawiązująca niejako do punktu pierwszego i trzeciego. Zakłada, że uczymy się najpierw najbardziej ogólnych zagadnień, a dopiero później zagłębiamy się w szczegóły. Ja stosowałam tę zasadę i była bardzo skuteczna, bo pozwalała tworzyć szkielet wiedzy, a następnie dopasowywać do niego coraz więcej konkretów i szczegółów.

Dlatego zawsze pierwszego dnia nauki czytałam tylko zagadnienia. Oczywiście zapamiętywałam najważniejsze i najogólniejsze kwestie. Później, kolejnego dnia, próbowałam bardziej się wgłębić w wiedzę, ale nie zakładałam od razu, że zapamiętam każdą datę albo nazwisko. Nauka stawała się naturalnym procesem, który wymagał czasu.

W miarę, kiedy ugruntuje się Twoja wiedza ogólna, mózg sam zacznie domagać się nowych informacji, bardziej szczegółowych i takich, które ją poszerzą. Dlatego zawsze zaczynaj od najogólniejszych kwestii i nie nastawiaj się na to, że musisz od razu zapamiętać wszystko. Pogłębianie wiedzy jest naturalne i możliwe tylko wtedy, kiedy masz do tego podstawy. 

nauka3

5. Twórz skróty lub nowe słowa.

Jeśli chodzi o wszystkie moje metody uczenia, jest to jedna z tych, które lubię najbardziej. Jest kreatywna, choć może się wydawać trochę śmieszna. Pokażę ją znowu na przykładzie 3 zasad demokracji. W tym przypadku, aby je zapamiętać, powstałby skrót SPT. Gdybym została poproszona o ich przywołanie, od razu przypomniałabym sobie te trzy litery – SPT. Nieraz zdarzało mi się, że dało się z liter ułożyć krótkie słówko.

Wiadomo, że nawet, jeśli się czegoś nauczyliśmy – często w stresie jakieś słowo może zupełnie wylecieć nam z głowy. Dajmy na to, że pamiętamy o zasadzie suwerenności narodu i trójpodziału władzy, ale co to było to trzecie? Wiedząc, że to słowo na literę P, o wiele łatwiej będzie nam sobie przypomnieć, że chodzi o pluralizm.

To metoda, która już nie raz mnie uratowała, kiedy dostałam całkowitego zaćmienia i pustki w głowie. Czasami nawet jedna literka jest w stanie przywrócić nam pamięć. Nie bez powodu tak często prosimy o pierwszą literę słowa, którego zapomnieliśmy – podczas gier, zabaw, ale także egzaminów i sprawdzianów!

zdjęcia: pixaby, biblioteka zdjęć wordpress

Wybierasz się na studia? Przeczytaj koniecznie – Dziennikarstwo – czy warto studiować ten kierunek?

Niewyjaśnione okoliczności Richard Shepherd – recenzja

Książka Niewyjaśnione okoliczności, życie i wiele śmierci czołowego brytyjskiego lekarza medycyny sądowej Richarda Shepherda to pozycja, którą zakończyłam poprzedni rok. Już sam tytuł sugeruje, jaką tematykę porusza. Nie jest to łatwa książka, ale z pewnością bardzo wciągająca i fascynująca.

Niewyjaśnione okoliczności – książka o życiu i śmierci

Dr Richard Shepherd jest jednym z najbardziej znanych w Wielkiej Brytanii lekarzy medycyny sądowej. Jako patolog – przez wiele lat swojej pracy – badał okoliczności śmierci w niewyjaśnionych okolicznościach. Były to zarówno zgony w domu, jak i na ulicach Londynu. Samotne oraz w wyniku wielkich katastrof naturalnych lub ataków terrorystycznych. Ogromne doświadczenie, jakie zdobył przez kilkadziesiąt lat praktyki sprawiły, że wydziały policji z całego świata korzystają z jego pomocy przy wyjaśnianiu wielu spraw kryminalnych do dziś.

Niewyjaśnione okoliczności śmierci i osobista opowieść o życiu

Dr Richard Shepherd idealnie połączył opis swojej pracy i najciekawsze sprawy, jakimi się zajmował, z biografią swojego życia. Nie da się bowiem ukryć, że praca lekarza medycyny sądowej była jego znaczną częścią. W książce pojawia się obraz człowieka z ogromnym szacunkiem do innych – szczególnie tych, których okoliczności i przyczyny śmierci wyjaśniał.

Sam mówi, że zmarli mają swoją historię, którą chcą opowiedzieć, wystarczy tylko dać im możliwość. Swoją ogromną wiedzę wykorzystywał do badania przyczyn śmierci zarówno dzieci, jak i dorosłych. Często cierpiało na tym jego życie osobiste. Jednak do samego końca pracy zawodowej czuł ogromne poczucie misji i potrzebę wyjaśniania tego, co niewyjaśnione.

Przekrój całej kariery zawodowej dr Richarda Shepherda

W książce Niewyjaśnione okoliczności znajdziecie odpowiedź na pytanie, dlaczego jeszcze w ubiegłym stuleciu czarnoskóre osoby tak często umierały niedługo po zatrzymaniu przez policję, nawet pomimo tego, że cała procedura odbywała się tak samo w przypadku osób wszystkich ras. Dlaczego po śmierci niemowlęcia zawsze trzeba brać pod uwagę przyczynienie się do tego osoby dorosłej – najczęściej rodzica? Jak wygląda procedura identyfikacji zwłok po dużej katastrofie komunikacyjnej? To tylko niektóre tematy poruszane w książce. Jest ich jednak o wiele więcej.

To historia, która dzieje się na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Od czasu, gdy dr Shepherd rozpoczął pracę tuż po zakończeniu studiów, aż po dziś, czyli moment, w którym jest uznawany za jednego z największych autorytetów w tej dziedzinie. Podczas czytania możemy śledzić, jak zmieniała się i rozwijała medycyna sądowa. To duża dawka wiedzy, ale podana w przystępny i bardzo interesujący sposób.

Niewyjaśnione okoliczności – opinie czytelników nie kłamią!

Zauważyłam, że opinie w internecie o książce są w przeważającej części pozytywne. I wcale się temu nie dziwię! Książka jest naprawdę fascynująca i wciągająca. Dzięki wielu przykładom i anegdotom, o wiele łatwiej jest zrozumieć wiele zagadnień. Świadomość, że czytamy prawdziwe historie, które przydarzyły się ludziom, dodaje realizmu i przenosi od razu w świat przedstawiony w książce.

Zdecydowanie polecam książkę każdemu, chyba, że ktoś jest wyjątkowo wrażliwy i nie lubi czytać o śmierci i zbrodniach. Jednak mimo wszystko dr Shepherd przedstawił wszystko najbardziej delikatnie jak się dało. Nie brak tu ogromnego profesjonalizmu, wyczucia i szacunku do drugiego człowieka.

Kliknij i zobacz całą listę moich recenzji książek!

Jutro będzie koniec świata, Justyna Posłuszna – recenzja

Muszę przyznać, że starsi panowie są moimi ulubionymi bohaterami książek i filmów. To bardzo wdzięczne postacie, które można ciekawie i w żartobliwy sposób pokazać. Tak było na przykład w książce Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął Jonasa Jonassona. Skuszona natychmiastowym skojarzeniem, postanowiłam przeczytać także historię Justyny Posłusznej.

O czym jest książka Jutro będzie koniec świata?

Głównym bohaterem książki jest Paweł – polski emigrant, który do Londynu wyjechał za pracą i po to, aby uciec od swoich problemów w ojczyźnie. Jego drogi w niespodziewany sposób (w sumie nie tak niespodziewany – bo przez kobietę, oczywiście!) łączą się z drogami starszego mężczyzny po osiemdziesiątce – Henry`ego.

Na pozór nie łączy ich nic. Jednak im poznajemy ich bliżej, okazuje się, że są do siebie bardzo podobni. Obaj czegoś się boją. Henry od lat nie wychodzi z domu i jest przekonany o zbliżającym się nieuchronnie niebezpieczeństwie. Paweł od dzieciństwa ma traumę związaną z wodą, której nie potrafi przezwyciężyć. Okazuje się, że mogą sobie nawzajem bardzo pomóc.

Czy warto przeczytać książkę Justyny Posłusznej?

Jutro będzie koniec świata to debiut pisarki, która zaczerpnęła inspirację z życia w brytyjskim mieście. Jest to raczej lekka książka, która nas nie zmęczy. Czyta się ją bardzo szybko i historia jest wciągająca. Nie mogę powiedzieć, żeby powaliła mnie na kolana, ale tych kilku godzin poświęconych na jej przeczytanie, nie uznaję za zmarnowane.

Ciekawie jest zobaczyć zestawienie osób w różnym wieku, które w charakterystyczne dla siebie sposoby, próbują uporać się nie swoimi problemami. To pokazuje, że nie ma tak naprawdę jednego sposobu na ich rozwiązanie. Każdy musi przejść swoją drogę w swoim indywidualnym stylu.

Jeśli miałabym podać jakiś minus, to byłby on czysto techniczny i warsztatowy. Przez całą książkę przeszkadzały mi nieco ciągłe powtórzenia imion bohaterów, o których była w danym opisie lub scenie mowa. Albo to już zwykła fanaberia – nie wiem.

Idealna książka na wakacje lub długie zimowe wieczory

Polecam książkę tym, którzy szukają czegoś lekkiego na odprężenie – na przykład na wakacje lub długie grudniowe wieczory. Myślę, że nie bez powodu stała się częścią serii Gorzka Czekolada wydawnictwa Media Rodzina. To właśnie idealny pomysł na przygotowanie sobie czegoś ciepłego do picia, owinięcia się w koc i zapomnienia o wszystkim, co dookoła.

źródło zdjęcia: strona wydawnictwa Media Rodzina

Kliknij i zobacz całą listę moich recenzji książek!